O autorze
Monika Nowaczewska: Propaguję zarządzanie humanistyczne i relacje biznesowe pełne dobrej energii. Specjalizuję się w miękkich umiejętnościach zarządzania. Prowadzę projekty szkoleniowe z zakresu przywództwa, efektywnej współpracy i komunikacji dla zespołów biznesowych (marketing, sprzedaż, reklama, obsługa klienta). Korzystam z umiejętności trenerskich, jak i z wieloletniego doświadczenia pracy w sieciowych agencjach reklamowych oraz jako dyrektor marketingu w świecie korpo. Prowadzę badania na temat współdzielenia przywództwa i współpracy między liderami. Jestem właścicielką firmy szkoleniowej Lidermatic. W wolnym czasie uwielbiam tenis i narty. Kocham przyrodę.

Zjawisko dulszczyzny biznesowej, czyli milczenie nie jest złotem

depositphotos.com
W relacjach zawodowych czy biznesowych milczenie bywa „wyrafinowaną” formą komunikacji i „cenną” umiejętnością gry w pozory. Doskonale przykrywa zjawisko mobbingu, czyniąc z niego niemal zbrodnię doskonałą. Znakomicie nadaje się do bojkotowania inicjatyw i rozwoju, w tym możliwości zarabiania więcej. Bywa też dobrym narzędziem do wyeliminowania partnera biznesowego. Czy i jak można sobie z tym radzić w codziennych relacjach zawodowych?

Milczenie podobno jest złotem…Zastanawiam się więc jaką ma siłę w funkcjonowaniu biznesowym i organizacyjnym? Jakie są konsekwencje milczenia, a ściślej rzecz ujmując, nie odpowiadania na pytania? Dla ludzi, dla firmy, dla zarządzających, dla pracowników? Czemu może służyć? Do jakich zjawisk biznesowych, do jakich porażek, a nawet patologii w organizacjach może przyczyniać się milczenie? I nie chodzi o takie "zwykłe" milczenie, a o milczenie z premedytacją, służące negatywnym intencjom i to najczęściej tym, którym negatywizmu otwarcie nie można zarzucić. Nazywam to biznesową dulszczyzną.



Dulszczyzna to synonim kołtuństwa i drobnomieszczańskiej mentalności, postawa życiowa polegająca na tworzeniu pozorów przyzwoitości. Dulszczyzna biznesowa przekłada się na zbiór zachowań niekonstruktywnych i zaprzeczających napędzaniu efektywności.
Rozbierzmy kołtuństwo biznesowe do jednego z napędzających go elementów - do milczenia. Zastanawiam się nad intencjami, konsekwencjami i sposobami przeciwdziałania milczeniu jako zjawisku negującego przecież ideę, wartość i jednak korzyści płynące z dwustronnego komunikowania się. Stosowanie techniki milczenia w relacjach biznesowych uważam za postawę, która niszczy system wartości w organizacjach, zaprzecza dwukierunkowości komunikacji, niezbędnej do budowania zaufania i współpracy, godzi w poczucie przynależności i wspólnoty, hamuje rozwój biznesu i partnerskich stosunków. Słowem: milczenie nie ma nic wspólnego ze złotem.

Przykład? Kontrahent, czyli partner, i właściciel biznesowy projektu nie odpowiada na kilkakrotnie kierowane pytania przedstawiające możliwości pozyskania nowego klienta. Od tej odpowiedzi zależy decyzja tego klienta o zaangażowaniu finansowym w projekt. Kontrahent musi wykazać się elastycznością i trudem wykonania dodatkowej pracy. Jest proszony o udział w przygotowaniu oferty pasującej do konkretnego rozwiązania interesującego klienta. Niestety komuś, gdzieś, na jakimś szczeblu, niestety decyzyjnym, nie chce się wykonać tej pracy, nie widzi w niej korzyści dla siebie. Jednakże zamiast konkretnie i jakkolwiek odpowiedzieć, wybiera milczenie. Metodę na zmęczenie przeciwnika, który musi w końcu kiedyś odpuścić…Efekt: rezygnacja klienta, brak przychodów, osłabienie profesjonalnego wizerunku firmy i konkretnych osób. Za to "milczący" ma się całkiem dobrze. Ile podobnych sytuacji i niezrealizowanych można przywołać z różnych obszarów życia?

Codzienna rzeczywistość biznesowa to liczne zapytania i prośby o spotkania, decyzje, realizacje określonego zadania, zlecenia wewnętrzne i zewnętrzne, możliwość prezentacji oferty…Każdy, kto kieruje określony komunikat, spodziewa się odpowiedzi. Często jednak odpowiedź nie nadchodzi w ogóle. Uwzględniamy możliwość zagubienia naszego komunikatu, chwilowej nieobecności, zapomnienia i tym podobnych ludzkich sytuacji. Mimo dodatkowych zapytań i ludzkiego spojrzenia na sprawę, odpowiedź nadal nie nadchodzi…Cisza w temacie. Sprawdzamy, że nasz szef czy klient, kolega lub koleżanka z innego działu, departamentu żyją, funkcjonują. Mają się dobrze, a mimo to nie odpowiadają na istotne pytania lub zadania, od których zależy dalsza praca, jej wyniki, nasze powodzenie. A od tego dalsza praca, wyniki firmy, ewaluacje, wizerunek zarządzających, marki i tak dalej. Firma jest organizmem, który funkcjonuje w cyklu działania narządów połączonych, wpływających na siebie, zależnych od siebie. A do tego ma duszę, taką lub inną, dobrą lub złą, mocną lub słabą, ale zawsze jakąś ma.

Dulszczyzna biznesowa…jakie są jej przejawy w relacjach biznesowych, między ludźmi i między organizacjami?

Tworzenie pozorów przyzwoitości. Technika często stosowana przez współpracowników w firmie, szczególnie tych, do których zależą wyniki twojej pracy. Ci, od których woli i działań, zależy to jakie informacje dostaniesz, jaka cząstkowa praca zostanie wykonana, niezbędna do wykonania twojej roboty. Milczenie pozwala uniknąć działania, ale też wizerunku osoby konfrontującej się czy konfliktowej. Milcząc nie musisz udzielać odpowiedzi wyjaśniającej, argumentować, tłumaczyć się ze swoich decyzji. W ogóle nie musisz podejmować decyzji i brać za nie odpowiedzialności. Nie narażasz się na podejmowanie ryzyka i odpowiadania za niego. Nie narażasz się też na konfrontację i ewentualny konflikt, który przewidujesz wiedząc, że musisz odpowiedzieć "na nie". Możesz spokojnie poczekać na ile twój petent jest zdeterminowany, czy odważy się na pytania, asertywne dopytywanie się, domaganie się, walkę o swoje.

W jakich zjawiskach pomaga jeszcze milczenie? Mobbing - cichy zabójca niechcianych już pracowników. Milczenie to popularna metoda niejawnego okazania pracownikowi swojej niechęci. Dystansowanie się, unikanie rozmowy, wyznaczania zadań, odpowiadania na maile, pytania, propozycje pracownika, pomijanie na spotkaniach zespołu - wszelkie więc przejawy milczenia powodują u pracownika poczucie bycia niepotrzebnym, niechcianym. W dłuższym okresie i przy systematyczności zjawiska na przestrzeni staje się dręczeniem. Metoda często stosowana, gdy szef ma ochotę pozbyć się pracownika, ale nie bardzo ma powody, patrząc na wyniki pracy. Milczeniem i ignorowaniem skutecznie wywołuje u pracownika niepokój i lęki, przeradzające się w zamartwianie się, przewlekły stres, spadek motywacji, koncentracji, trudności w relacjach z innymi. Łatwo o spadek jakości pracy, brak realizacji celów na wyznaczonym poziomie. I powód do zwolnienia.

Bojkot nowego. Mnie do dziś śmieszy wspomnienie, gdy zostałam zatrudniona przez charyzmatycznego prezesa, wbrew woli reszty zarządu firmy (o czym dowiedziałam się później niestety). Prezes potrzebował nowych ludzi, z innym doświadczeniem niż konserwatywny, zasiedziały zespół realizujący z wynikami ciągle to samo od lat. Chciał osiągać więcej, lepiej. Pierwszego dnia nowej pracy nikt nie wyszedł mi na spotkanie, nie było nawet biurka do pracy i nie było nikogo, kto by cokolwiek mógł powiedzieć. Niechętny zarząd milczał w każdej sprawie, nie zapraszał na spotkania, nie odpowiadał na pytania, nie udzielał informacji. Ale wszyscy się uśmiechali. Po miesiącu stwierdziliśmy, że czas się rozstać. Wszystkim spadł kamień z serc.

Milczeniem można śmiało bojkotować wszelkie inicjatywy i rozwój biznesowy. Milczenie to świetne narzędzie wszelkich hamulcowych. Ci, od których pracy, zależy nasza praca mogą świadomie unikać współpracy, udzielenia informacji, dostarczenia swojej pracy jako niezbędnego składnika projektu, blokować zasoby.

Milczeniem można wyeliminować z gry partnera biznesowego, napsuć mu krwi, zmarnować czas i pieniądze. Po prostu nie odpowiadając na jego oferty i zapytania prostym "nie, dziękuję, w tej chwili nie jesteśmy tym zainteresowani, realizujemy inne zadania strategiczne". A w szerszej rozmowie, jeśli jest potrzebna, uzasadnić i pozwolić zadać pytania. I również na nie odpowiedzieć. W "grubszych" sytuacjach eliminacja partnera biznesowego na rzecz tego bardziej preferowanego objawiać się może milczeniem w sprawie dostarczenia danych, odpowiedzi na merytoryczne pytania…

Zdarzają się też sytuacje, gdy to usługodawca nie bardzo chce się już angażować we współpracę z klientem, który wcześniej (na etapie zdobywania i początków współpracy) był otoczony biznesową troską i chęcią pokazania się z jak najlepszej strony. Przychodzi czas regularnej obsługi, gdzie nie ma już takiej energii współpracy, zadania nie tak ekscytujące, a i budżety nie te co kiedyś. Milczenie "pomaga" skłonić klienta do poszukania innego dostawcy...

Felicjan Dulski w ostatnim - i jedynym swoim zdaniu - w "Moralności Pani Dulskiej", Gabrieli Zapolskiej, wypowiada słynne: "A niech was wszyscy diabli!". Duchota i smród dulszczyzny jednak nie znika.

Dlatego ja namawiam do odwagi odpowiadania sobie na pytania, dotrzymywania obietnic powrócenia z informacją, dwustronnego - zawsze - komunikowania się. W biznesie przekłada się to na zdrowie organizacji, spokój pracy ludzi i wyniki. Przynajmniej są na to większe szanse.

A jak sobie radzić z uporczywie milczącymi? Zapytać dlaczego nie odpowiadają. Jak i na to nie odpowiedzą? Niech ich diabli. Szukać i pracować z takimi, którzy patrzą nam w oczy i odpowiadają. Wokół nich powietrze jest zawsze świeże.
Trwa ładowanie komentarzy...