O autorze
Monika Nowaczewska: Propaguję zarządzanie humanistyczne i relacje biznesowe pełne dobrej energii. Specjalizuję się w miękkich umiejętnościach zarządzania. Prowadzę projekty szkoleniowe z zakresu przywództwa, efektywnej współpracy i komunikacji dla zespołów biznesowych (marketing, sprzedaż, reklama, obsługa klienta). Korzystam z umiejętności trenerskich, jak i z wieloletniego doświadczenia pracy w sieciowych agencjach reklamowych oraz jako dyrektor marketingu w świecie korpo. Prowadzę badania na temat współdzielenia przywództwa i współpracy między liderami. Jestem właścicielką firmy szkoleniowej Lidermatic. W wolnym czasie uwielbiam tenis i narty. Kocham przyrodę.

Homo corporatus chce być wilkiem

Jedna z ostatnich reklam przedstawia pracowników korporacji mieszkających w szufladzie. Smutni, szarzy, przeciętni, cisi, bez życia – zamknięci w dusznym i klimatyzowanym zarazem, szarym pomieszczeniu bez okna. Jeden z nich korzysta z drabinki i ucieka. Poza szufladą robi się duży, kolorowy, pełen mocy i możliwości do działania. Zmianę życiową obrazują błyszczące oczy pełne radości i poczucie wolności.

Innym obrazkiem, który można namalować w podobnej konwencji to – pozornie żywe zebrania w biurowych salach konferencyjnych. Spotkania! Długie, obowiązkowo z laptopem przed oczami, żeby nie umknął żaden mail oczekujący na lądowanie niczym kolejny samolot na Heathrow Airport. I czego się tu nie omawia, ustala, dyskutuje, przekrzykuje, udowadnia, przypomina, napomina, rozważa, radzi. I tak skołowani ludzie, wracają do swoich szuflad, jeszcze bardziej skołowani. Taczki czekają na rozładowanie, a tu w trakcie ostatniego spotkania doładowanie zwiększyło się.



Z drugiej strony powstają wielkie pytania szefów: jak spowodować, żeby się angażowali? Jak ich motywować? Co zrobić, żeby im się chciało?

W zalewie porad jak być świetnym przywódcą, szefem alfa, jak robić „kanapkę”, stosować fuko i jak się efektywnie komunikować, najbardziej powszechnym pytaniem i wątpliwością jednocześnie dla wielu menedżerów jest pytanie co robić, żeby wydobyć zaangażowanie?

Odpowiedzi jest tak wiele, jak wiele jest teorii skutecznej komunikacji i przywództwa. Jedną z interesujących dróg to rada, aby postępować jak wilki – niepodważalne wzorce prawdziwego przywództwa. „W wilczej rodzinie fascynujące są zarówno bezgłośność, jak i efektywność komunikacji. Wilki, żeby skutecznie zapolować, nie potrzebują ani słów, ani protokołów zebrań czy też komputerów.” – Johannes Voss w swojej książce „Wilk – przywódca i jego strategie przetrwania w niepewnym otoczeniu” (2007) przedstawia niezwykle trafne spostrzeżenia o umiejętności dostosowania się i współpracy w watasze wilków. Tymczasem w świecie ludzi, jak wskazuje autor, najczęściej mamy do czynienia z niespójnością między słowami a czynami. Wartości, misje, wizje, strategie długoterminowe – lepiej lub gorzej formułowane – pozostają na papierze, jeśli szefowie nie kultywują ich w swoich postawach i czynach.

Gdzie szukać tej kultywacji wartości i budować na nich skuteczne zespoły złożone z chętnych, zaangażowanych i zmotywowanych wilków? Jedną z dróg może być szukanie… dobra dla siebie (tak, najpierw dla siebie), ale tak, aby znalezione dobro było podstawą dla skutecznego odnajdywanie dobra przez podwładnych.

Dobro w pracy zawodowej, w byciu szefem, pracownikiem. W korporacji?
Niektóre współczesne teorie marketingowe, jak i teorie przywództwa mają charakterystyczny wspólny mianownik – osiąganie dobra. Wskazują na dobro – klientów, pracowników, marek, firm, organizacji – jako cel działań biznesowych. Cele sprzedażowe, wyniki, wyniki, wyniki - co to ma wspólnego z dobrem?

A jednak, wracając do naszej reklamy „szuflady firmowej”, ten, kto uprawia zawód z błyskiem w oku, w poczuciu wolności, może czuć się wilkiem.
Trwa ładowanie komentarzy...